Wydarzenia
Dobrych trenerów i tak bronią ich wyniki.

Z różnych stron słychać nawoływania, żebyśmy na naszych łamach jak najwięcej miejsca poświęcali zwykłym ludziom, którzy grają w tenisa. Wielu z naszych Czytelników ubolewa bowiem, że nasza ulubiona dyscyplina nie jest w Polsce tak popularna jak choćby w Niemczech czy we Francji. Pytanie: czy coś robimy, żeby ten stan rzeczy zmienić?
Lech Sidor, obecnie tenisowy komentator a przed laty zawodnik z dość odległym miejscem w rankingu, po raz kolejny krytykuje Piotra Radwańskiego. W jednym z internetowych portali pan Lech docieka, dlaczego Radwański nie zatrudnia specjalistów, a jego starsza córka ciągle nie wzmacnia się fizycznie. – Zastanawiam się czy trener Radwański jest na tyle skąpy lub na tyle głupi, że myśli, że sam może to zrobić – mówi Sidor, a mnie przykro tego słuchać... Można dyskutować, można doradzać, można krytykować – nie powinno się innych obrażać. Ale tak to już jest: łatwo o tenisie opowiadać, a dużo trudniej coś poważnego w nim osiągnąć, o czym wywołany do tablicy przekonał się zarówno jako zawodnik, jak i coach Marty Domachowskiej...
Trenera bronią wyniki. Tak jest od zawsze. Wie o tym dobrze Piotr Woźniacki, który na łamach Miesięcznika Tenis zdradza kulisy sukcesów córki Karoliny. Czy jako mentalny przywódca finalistki US Open jest bez skazy? Pytam w kontekście jej poddanego meczu na turnieju w Luksemburgu... Temat drażliwy, bo w sporcie chodzi przecież o wygrywanie i właśnie dlatego podejmujemy go w Tenisie. A ocenę i tak zostawiamy Państwu.
Czasy się zmieniają. Tenisiści to dziś często ludzie obyci, mówiący kilkoma językami. Zdarzają się nawet zawodnicy, którym udaje się pogodzić profesjonalny trening ze studiami, o czym również piszemy w tym numerze. Wielkim krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia – życzymy naszym Czytelnikom samych przyjemności na kortach i poza nimi. A następny numer Tenisa dostępny będzie w dobrych kioskach i salonach prasowych już w ostatnich dniach grudnia.
TOMASZ BARAŃSKI
REDAKTOR NACZELNY

